Lubinianie festiwal strzelecki rozpoczęli w 35 minucie, kiedy to
Grzegorz Niciński przechwycił piłkę wybijaną przez
Fonfarę i mając przed sobą tylko Klyttę strzelił płasko po ziemi obok zdezorientowanego bramkarza Gieksy. Po niespełna pięciu minutach było już 2-0. prawą stroną przedarł się Paweł Strąk po czym dośrodkował do wbiegającego w pole karne Łobodzińskiego a ten strzałem z dwunastu metrów nie dał najmniejszych szans na skuteczną interwencję bramkarzowi gości.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Lubinianie grali z olbrzymim rozmachem a grający na lewym skrzydle, powracający po kontuzji,
Dawid Kalousek co chwilę inicjował akcje po których jego koledzy znajdowali się w bardzo dogodnych sytuacjach strzeleckich.. Czech imponował niesamowitą dynamiką i niespożytym zapasem sił i to właśnie on był bez wątpienia "motorem napędowym" Zagłębia.
Niespełna 120 sekund po rozpoczęciu drugiej części meczu Zagłębie prowadziło już 3-0. Po samodzielnej akcji lewą stroną boiska Kalousek wycofał piłkę na szesnasty metr do Nicińskiego, po strzale, którego piłka trafiła w Fonfarę, co zupełnie zmyliło interweniującego Klyttę. W 51 minucie gospodarze prowadzili już 4-0 a w 62 Grzegorz Niciński strzelając swoją trzecią bramkę w meczu wyprowadził swój zespół na prowadzenie 5-0. Wcześniej na listę strzelców wpisał się
Grzegorz Jackiewicz, który wykorzystał dośrodkowanie Łobodzińskiego i strzałem głową umieścił piłkę w bramce.
W 55 minucie na boisku pojawił się
Łukasz Piszczek, który zmienił Mierzejewskiego. Dla dziewiętnastoletniego napastnika był to nie tylko debiut w barwach Zagłębia, ale także w ekstraklasie. Jak się później okazał debiut wypadł bardzo okazale. Młody napastnik najpierw wypracował bramkę Łobodzińskiemu po strzale, którego w 69 minucie Klytta po raz szósty musiał wyjmować piłkę z siatki.
Wynik meczu lubinianie ustalili już w doliczonym czasie gry. W 92 minucie Łobodziński zrewanżował się Pyszczkowi asystą, po której młody napastnik zdobył swoją pierwszą bramkę w ekstraklasie.